Dostałeś pozew od funduszu sekurytyzacyjnego, firmy windykacyjnej albo podmiotu, którego nazwa nic Ci nie mówi? W pozwie pojawia się informacja o długu, ale Ty nie kojarzysz ani tej firmy, ani tej kwoty? To częsta sytuacja.
Wiele osób w pierwszym odruchu myśli: „Skoro ktoś mnie pozwał, to pewnie muszę zapłacić“. To błąd. Pozew od funduszu czy firmy windykacyjnej nie oznacza jeszcze, że dług istnieje, jest prawidłowo wyliczony i może być skutecznie dochodzony przed sądem.
W takich sprawach bardzo ważne jest szybkie sprawdzenie dokumentów. Fundusze i firmy windykacyjne często dochodzą wierzytelności kupionych od banków, firm pożyczkowych, operatorów telekomunikacyjnych albo innych wierzycieli. Taki dług mógł „przejść” przez kilka podmiotów, a dokumentacja nie zawsze jest kompletna.
Czym jest fundusz, który pozywa o zapłatę?
Fundusz sekurytyzacyjny to podmiot, który skupuje wierzytelności. W praktyce oznacza to, że pierwotnym wierzycielem mógł być na przykład bank, firma pożyczkowa, operator telefonii komórkowej albo dostawca usług, ale po czasie dług został sprzedany innemu podmiotowi.
Dlatego w pozwie możesz zobaczyć nazwę funduszu, której nigdy wcześniej nie widziałeś. Nie oznacza to automatycznie, że pozew jest bezzasadny, ale oznacza, że trzeba dokładnie sprawdzić, czy fundusz rzeczywiście ma prawo żądać zapłaty.
Sąd nie zasądza roszczenia tylko dlatego, że fundusz twierdzi, że kupił dług. Powód musi wykazać, skąd wynika zobowiązanie, jaka była jego wysokość i czy skutecznie nabył wierzytelność.
Pierwsza rzecz: sprawdź, czego dotyczy dług
Jeżeli otrzymałeś pozew, zacznij od ustalenia, z jakiej umowy ma wynikać zadłużenie. W pozwie powinny pojawić się informacje o pierwotnym wierzycielu, rodzaju umowy oraz podstawie roszczenia.
Warto sprawdzić:
czy chodzi o pożyczkę, kredyt, rachunek telefoniczny, abonament, kartę kredytową czy inną umowę,
- kto był pierwotnym wierzycielem,
- kiedy miała zostać zawarta umowa,
- kiedy miały powstać zaległości,
- z czego dokładnie wynika dochodzona kwota,
- czy do pozwu załączono umowę i rozliczenie zadłużenia.
Jeżeli w pozwie są tylko ogólne twierdzenia, a brakuje konkretnych dokumentów, może to być istotny argument w obronie procesowej.
Druga rzecz: czy fundusz udowodnił, że kupił właśnie Twój dług?
To jeden z najważniejszych punktów w sprawach z funduszami.
Fundusz powinien wykazać, że doszło do skutecznego nabycia konkretnej wierzytelności. Nie wystarczy ogólna informacja, że zawarto umowę przelewu wierzytelności. Trzeba sprawdzić, czy z dokumentów wynika, że przelew obejmował właśnie Twoje zobowiązanie.
W praktyce warto zwrócić uwagę na:
- umowę cesji,
- załącznik do umowy cesji,
- wysokość zadłużenia.
Jeżeli fundusz nie udowodni, że nabył dokładnie tę wierzytelność, której dochodzi w pozwie, może mieć problem z wygraniem sprawy.
Trzecia rzecz: czy dług nie jest przedawniony?
Przedawnienie to bardzo częsty zarzut w sprawach kierowanych przez fundusze. Długi sprzedawane funduszom często są stare, a przez lata mogły być przekazywane między kolejnymi podmiotami.
Jeżeli roszczenie jest przedawnione, konsument może skutecznie bronić się przed zapłatą. Sąd w sprawach przeciwko konsumentom powinien brać przedawnienie pod uwagę z urzędu, ale mimo to warto ten argument wyraźnie podnieść i dobrze uzasadnić.
Trzeba sprawdzić przede wszystkim:
- kiedy roszczenie stało się wymagalne,
- kiedy upływał termin płatności,
- czy bieg przedawnienia został przerwany,
- czy fundusz prawidłowo wskazał daty w pozwie.
Nie zawsze samo twierdzenie „to stary dług” wystarczy. Potrzebna jest analiza dokumentów i terminów.
Czwarta rzecz: czy kwota z pozwu została prawidłowo wyliczona?
Nawet jeżeli jakaś umowa rzeczywiście istniała, nie oznacza to jeszcze, że kwota dochodzona przez fundusz jest prawidłowa.
W sprawach o zapłatę często pojawiają się wątpliwości dotyczące odsetek, opłat, prowizji, kosztów windykacyjnych albo sposobu zaliczania wpłat. Dlatego trzeba sprawdzić, czy powód przedstawił czytelne rozliczenie.
Warto zadać pytania:
- ile wynosił pierwotny kapitał,
- ile zostało spłacone,
- od kiedy naliczano odsetki,
- według jakiej stopy liczono odsetki,
- czy doliczono opłaty dodatkowe,
- czy koszty są zgodne z umową i przepisami,
- czy suma wskazana w pozwie wynika z dokumentów.
Jeżeli fundusz nie potrafi jasno wyjaśnić, skąd wzięła się dochodzona kwota, roszczenie można kwestionować.
Piąta rzecz: czy doręczenia były prawidłowe?
Czasami osoba pozwana dowiaduje się o sprawie dopiero od komornika. Bywa tak, że wcześniejsze pisma z sądu trafiały na nieaktualny adres albo nie zostały realnie odebrane.
Jeżeli nie wiedziałeś o sprawie sądowej, a teraz masz zajęcie konta lub wynagrodzenia, trzeba szybko sprawdzić akta. Możliwe, że da się podjąć działania zmierzające do przywrócenia możliwości obrony.
To szczególnie ważne przy nakazach zapłaty. Terminy na reakcję są krótkie, dlatego nie warto czekać.
Szósta rzecz: czy umowa pierwotna była prawidłowa?
Jeżeli dług wynikał z pożyczki, chwilówki, kredytu konsumenckiego albo karty kredytowej, warto sprawdzić samą umowę. Może się okazać, że zawierała nieprawidłowe postanowienia albo koszty naliczone niezgodnie z prawem.
W sprawach konsumenckich znaczenie mogą mieć między innymi:
- koszty pozaodsetkowe,
- prowizje,
- opłaty za przedłużenie lub refinansowanie,
- RRSO,
- informacje wymagane ustawą o kredycie konsumenckim,
- klauzule niedozwolone,
- sposób wypowiedzenia umowy.
Fundusz, który kupił wierzytelność, wchodzi w prawa pierwotnego wierzyciela. To oznacza, że konsument może podnosić wiele zarzutów dotyczących samej umowy, nawet jeżeli pozywa go już inny podmiot.
Co zrobić po otrzymaniu pozwu od funduszu?
Najważniejsze: nie ignoruj pisma z sądu. Brak odpowiedzi może doprowadzić do uprawomocnienia się nakazu zapłaty albo wydania wyroku zaocznego. Wtedy sprawa może szybko trafić do komornika.
Po otrzymaniu pozwu warto:
- sprawdzić termin na odpowiedź, sprzeciw albo zarzuty,
- ustalić, czy znasz pierwotnego wierzyciela,
- sprawdzić, czy fundusz udowodnił nabycie długu,
- zweryfikować przedawnienie,
- porównać kwoty z dokumentami,
- skonsultować sprawę przed upływem terminu do złożenia pisma w sądzie.
W takich sprawach czas ma ogromne znaczenie. Nawet dobre argumenty mogą nie pomóc, jeżeli zostaną podniesione zbyt późno.
Czy z funduszem można wygrać?
Tak. Sprawy z funduszami sekurytyzacyjnymi często da się wygrać, zwłaszcza gdy dokumenty są niekompletne, roszczenie jest przedawnione, kwota została źle wyliczona albo fundusz nie udowodnił skutecznego nabycia wierzytelności.
Nie oznacza to jednak, że każda sprawa przeciwko funduszowi jest automatycznie do wygrania. Wszystko zależy od dokumentów, terminów i sposobu przygotowania obrony.
Warto pamiętać, że to powód musi udowodnić swoje roszczenie. Konsument nie musi płacić tylko dlatego, że fundusz wysłał pozew i wskazał określoną kwotę.
Podsumowanie
Jeżeli fundusz pozwał Cię o zapłatę długu, którego nie kojarzysz, nie zakładaj od razu, że musisz zapłacić. W pierwszej kolejności trzeba sprawdzić, czego dotyczy roszczenie, czy fundusz rzeczywiście kupił Twój dług, czy sprawa nie jest przedawniona i czy kwota została prawidłowo wyliczona.
Pozew od funduszu to nie koniec sprawy. To moment, w którym warto działać szybko i sprawdzić, czy istnieją podstawy do obrony.
